Kategorie: Wszystkie | bukiety | florystyka | inne | narty | siedlisko | wystawy | ślub
RSS
środa, 31 sierpnia 2011
Weselny klimat ... cz. 1

30 lipca 2011 ślubował nasz najmłodszy syn.

Kościół NMP w Międzylesiu, mszę celebrował rodzinny ksiądz, kwartet smyczkowy zorganizowany w prezencie dla Nowożeńców, przez bratanicę wiolenczelistkę.

Wesele Lipowy gościniec.

Przygrywał zespół Shakerband.

Tradycyjnie, swojsko, biesiadnie, kolorowo, kiczowato. Proste, smaczne potrawy, b. sprawna obsługa, sympatyczny klimat swobodnej zabawy przy miłych dźwiękach przekrojowej muzyki.

Deszcz, deszcz, las parasoli.

Bukiety:

 

 

 

Kościół wg pomysłu Agnieszki Mitko:

cdn.

Miłego oglądania - jolanda

PS. Większość kwiatów w bukietach i kompozycjach na salę uzbierałam na mazurskim siedlisku. Dosłownie resztki ukochanych chabrów. Część pochodzi z przydomowego ogródka, pozostałe oczywiście zakupione na giełdzie kwiatowej.

Na ławkach były też małe wianuszki, gdzieś mi się zapodziało zdjęcie.

Tagi: ślub
18:09, 1flora.1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 czerwca 2011
Ach, co to był za ślub ...

Jedyna dziewczyna z naszej rodziny z tego pokolenia, chrześnica męża ... musiało być książęco, choć chciałyśmy obie uniknąć zadęcia.

Do sukni Mia Solano, gdzie gorset jest b. strojny a na dole zawirowanie totalne, ustaliłyśmy rozamelię na kryzie srebrnej, mieniącej się, ze zwieszonymi "dzyndzlami " - kolor starego srebra. Zrobiłąm zresztą dwie, bo zdjęcia w plenerze były kilka dni później.

Oczywiście pustka w głowie, żadnego pomysłu na oprawę, przerażało mnie to, aż któregoś dnia, z kubkiem kawy w jedenej ręce i zaproszeniem w drugiej, olśniło mnie.

Zatem zaczęło się od zaproszeń - motyw przewiązanej wstążki z klamerką powtarzający się na wielu dekoracjach i inicjały Młodych, czcionka z zaproszeń.

Dobrze mieć chłopaków w reklamie - wycięli mi duże klamerki, litery na auto, naklejki literek na wazony i wstążki do ich przewiązania, małe klamerki wykombinowałam sama. To takie bzdeciki, ale mówią, że "diabeł tkwi w szczegółach".

Sala elegancka, ale dominujący motyw kwiatowy w postaci "amerykańskiej" tapety na ścianach utrudniał zadanie, łatwiej byłoby przy neutralnej kolorystyce ścian ...

"Obrazy" miały być większe, ale do szpilkowania i klejenia liści do styropianu musiałabym kogoś specjalnie wynająć i posadzić na dwa dni. Mniejszy szpilkowałam liśćmi bzu, większy liśćmi róży Sweet Avelanche, która była b. dorodna, liście również. Większy był z dwoma kieszeniami po przekątnej, czego nie widać na zdjęciach, pędy wychodzące z dolnej kieszeni miały być jasnozielone, widoczne, ale czas był taki, że w przyrodzie jeszcze niewiele piszczało. W kieszeni fiolki na piku. W obrazie mniejszym wmontowane autokorso, w nim kwiaty, cymbidium w fiolkach na piku.

Girlanda na stół na bazie plątaniny drutu aluminiowego, fiolki oklejane płatami masy perłowej.

Auto do ślubu Rolls Roys - wyrafinowana elegancja - łatwo o efekt kwiatka do kożucha, mogłam sobie podarować przewiązanie wstążką, miałam problem z montażem klamry, bo odstawała,  w efekcie nie wyglądało to tak, jakbym oczekiwała, bez kokardy byłoby chyba bardziej elegancko, ale to "musztarda po obiedzie".

Auto w plenerze to nasz Triumph rocznik 68, cudna zabaweczka.

Akordeon i walizka (de facto etui na tenże akordeon) to autentyczna rodzinna pamiątka po wujku "Mario piano fortepiano" - muzyku i lutniku; na którejś fotce widać napis na instrumencie - "Mario".

 

Tymczasem na tyle.

Z pozdrowieniami - jolanda

jo-landia - mój mazurski blog

 

 

 

 

 

Tagi: ślub
11:14, 1flora.1 , bukiety
Link Komentarze (1) »
środa, 01 czerwca 2011
Maj mai się bielą mgły i porannej rosy oraz ... różem

Bielusieńkie kwiaty, kryształki, szkiełka, błyskotki ...

Bukiet PM z 50. białych róż, kryształkami, do kryzy montowałam obręcz z białą dekoracyjną taśmą, doklejałam jeszcze błyszczące łezki, doczepiałam zwieszony duży kryształ. Kryza od spodu z dwoma skośnymi falbankami i błyskotkami, korespondująca z suknią, ale wyważona. Bukiet klasyczny, ale z pazurem, innowacją była właśnie kryza.

Kościół w czasie dekoracji beatyfikacyjnych, kompozycje ślubne powinny pasować  i nie dominować. Wyszło skromnie ale z klasą.

Rożki na ławki jawiły mi się zmorą. Robiłam je sama i wyszły b. fajnie, ale ... Choć jestem przezorna i przewiduję wszelkie trudności "zawieszeniowe", i niby znam kościół, i niby liczę się z niespodziankami ... a jednak często mnie coś zaskakuje, mimo wszystko. Wiązanie rożków zajęło mi dużo czasu i gdyby nie kryształki (miało być dużo w dekoracjach, to było, bo PM tak lubi), to miałabym jeszcze większy problem. Na nic zdały się specjalnie doklejane "uszy" i tasiemki do wiązania, mocowałam je wg zupełnie nowej koncepcji.

Różana fala przed ołtarz składała się z 3. segmentów. Byłam tak poddenerwowana tymi rożkami, że pomieszanych segmentów nie mogłam odpowiednio dopasować, zapewne kwiaty trochę się też zwichrowały w transporcie. Pasowałam dwukrotnie tasując podstawki z różami, za trzecim razem skapitulowałam, bo mocowanie kwiatowej girlandy-serca mogło również nastręczyć trudności, a czas gonił. Na szczęście poszło gładko.

Auto - osiemnastoosobowy hummer, niczym na wieczorek panieński; dekoracja z róż i kryształków lodowych tylko z jednej strony samochodu i to aż nadto wg mnie. B. cieszyłam się z malusieńkich przyssawek do kryształków, niemniej również i z nimi miałam problem - hummer był mocno nawoskowany, miejsce przyczepienia przyssawki musiałam kilkakrotnie przecierać zwilżoną szmatką  z detergentem.

Trzy druhny i świadkowa - bukiety mieszane różowe, bukiet świadkowej z różowym zwieszonym kryształem, bo miał być ciutkę wyróżniony. Wszystkie dziewczyny na różowo, dziewczynka z koszyczkiem płatków różanych też, z malutkim różowym korsarzem na drobniutką rączkę.

Zawsze są to dla mnie wielkie emocje i jakoś z biegiem lat nie uodporniłam się, niestety. Ostatnio robiłam oprawę ślubną męża chrześnicy, wyszło pięknie ... i to był ten jedyny raz, kiedy tworzyłam naprawdę na luzie. Ale o tym w kolejnym poście.

 

 

 

Dobrej nocy życzę - jolanda

 

jo-landia - mazurska kraina

 

Tagi: ślub
01:30, 1flora.1
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 maja 2011
Komunijnie

 Kilka delikatnych wianuszków z bukiecikami do kompletu:

I dwa bukiety dla księdza i siostry zakonnej, nad którymi bardzo się napracowałam a miałam wielkie obawy w odbiorze, bo chyba dość awangardowe. Nie pytajcie o budżet, bo śmieszny, ale ja lubię dłubaninki, to dobra nauka dla mnie i satysfakcja.

Kryzy z siatki miedzianej. Fioletowa tkana ze wstążek w różnych odcieniach fioletu (czego na fotce nie widać; ach, tę czerwień i fiolet aparat ubarwia po swojemu), dużo różnych kryształków. Miałam też obawy odnośnie bzu, bo różnie jest z jego trwałością, ale się sprawdził. Nie mogłam się oprzeć by go nie wkomponować.

Ostatnio bawię się drutem aluminiowym i odkyłam na nowo Alstroemerię, która zaskakuje w bukietach i kompozycjach; okazuje się, że jest nieznana, ale jej delikatna uroda doceniana i naprawdę podziwiana.

W kolejnym poście będzie w wiązankach ślubnych.

Miłego popołudnia - jolanda

 mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

 

U stóp św. Wojciecha w Opolu.

Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu!

Po prostu nie wiem kiedy minął miesiąc od ostatniego wpisu na blogach. Szkoda słów.

W dodatku zaległości w domowych pracach też ogromne. Jestem kiepska organizacyjnie a dużo biorę sobie na głowę, ot co.

Zostałam zaproszona przez Monikę Bębenek na II Plener Florystyczny w Opolu - U stóp św. Wojciecha, który odbywał się podczas Dni Opola (29 kwietnia - 2 maja).

Myślałam, że tam nie dotrę, ale udało się. To wielki zaszczyt być zaproszoną przez Mistrza Florystyki i pracować z Mistrzami, znanymi nazwiskami, a z drugiej strony b. skromnymi i równymi ludźmi, w dodatku sporo ode mnie młodszymi.

Podróże kształcą, wiele wyniosłam z tego Pleneru i obiecuję solennie, że będę korzystać z każdej okazji ...  pokazów, warsztatów, etc.

Pojechałyśmy z Karolą bez planu i koncepcji na dekoracje, bo najzwyczajniej nie było czasu na zastanowienie się. Brak koncepcji zawsze się mści. Jeden projekt wyszedł w porządku, drugi taki se. No coments. Tym razem Monika przygotowała do dekoracji parawany. Miało być kolorowo.

Poniżej nasze dwie prace:

Okno miało być w klimatach toskańskich, niektórym kojarzyło się raczej z więzieniem, niekoniecznie toskańskim. Parapet skomponowałyśmy z elementów z pobliskiego wysypiska śmieci, co jest niewątpliwym plusem tej dekoracji.

Nie zawsze się udaje, jak widać, choć nie jest łatwo przyznawać się do błędów.

Kilka słów od Moniki:

Już po raz drugi artyści kwiatów z całej Polski spotykają się "U stóp Św. Wojciecha" aby stworzyć kolekcję obiektów florystycznych. Podobnie jak w roku ubiegłym budowaliśmy je z materiałów tradycyjnych - różnorodnej gamy kwiatów:  róż, frezji, goździków, gerber, strelicji, a także pędów drzew i krzewów, mchu, traw i bluszczu. Korzystaliśmy jednak też i z tych nieczęsto we florystyce stosowanych, takich jak: butelki PET, gips, siatka budowlana czy pręty zbrojeniowe.

Mamy nadzieję,  że powstała w ten sposób ekspozycja  inspirująca i niebanalna, w której zawarliśmy całą naszą florystyczną pasję.

Monika Bębenek z przyjaciółmi

Ewa Bartosiak - Kwitnące Horyzonty

Monika Bębenek - Opole

Magdalena Birula-Białynicka - Warszawa

Jolanta Darska - Warszawa

Marta Fijałkowska - Kutno

Agnieszka Gryc - Kwitnące Horyzonty

Marcin Jabłoński - Lubartów

Karolina Kapkowska - Warszawa

Andrzelika Kornek - Kwitnące Horyzonty

Agnieszka Kowalik - Kwitnące Horyzonty

Janina Kwapisz - Łódź

Tomasz Kuczyński - Kraków

Hubert Lamański - Kraków

Karolina Ładyżyńska - Warszawa

Agnieszka Mitko - Wrocław

Katarzyna Nawrot-Radwan - Wrocław

Sylwia Osipiak - Kwitnące Horyzonty

Dominika Wierzbicka - Kraków

Anna Wocław - Kwitnące Horyzonty

Anna Żołnowska - Kwitnące Horyzonty

 

Miłego oglądania - jolanda

 mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

 

 

Tagi: wystawy
11:37, 1flora.1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011
Alleluja!

Zdrowych,  pogodnych, rodzinnych świąt Wielkiej Nocy !

 

Tagi: wielkanoc
10:15, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 kwietnia 2011
Prezenty wielkanocne firmowe

 

Suknia ze słodkich pralin Lindt-a, biały, koronkowy motyw powtarza się na pisankch małych i dużej, strusiej.

Realizacja na targi reklamowe , gdzie wystawiałam się ze swoją sztuką obdarowywania - zestawy prezentowe, upominki, kosze delikatesowe etc. dla firm.

Inne prezenty z jajem poniżej.

Zawartość kosza wg wytycznych i oczekiwań klienta,  ściśle określony budżet. Dobór produktów  do ustalonego design-u i kolorystyki prezentu nie jest prosty, a ma być wow, by obdarowanemu szczęka opadła na jego widok (tj. prezentu) a darczyńca (firma lub logo)  głęboko wrył się w pamięć prezentobiorcy. Nie zawsze. Czasem ma być bardzo dyskretny prezent, w zakrytym pudełku, niemniej wnętrze też wow.

Prezent ma zaskakiwać przede wszystkim - stąd przed kilku laty był szał na czarne pisanki i największym powodzeniem cieszyły się kosze pomarańczowo-czarne. Opracowując wzór i sprajując plastikowe jaja na czarno i pomarańczowo, nie podejrzewałam, że taka awangarda klientom przypadnie do gustu. Szczerze powiedziawszy, jak produkuje się masówę, to taka kolorystyka działa irytująco. Pomarańcz w tym roku znów na topie.

Wybrałam zdjęcia by pokazać dobór kolorystyki i przede wszystkim "pisanki". Rzadko zdarza się by pisanki były z prawdziwego zdarzenia, bo budżet na to nie pozwala, ale staram się by plastik nie straszył. Część zdjęć z zestawów targowych.

 

Słodkiego popołudnia - jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

 

Tagi: wielkanoc
13:36, 1flora.1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 kwietnia 2011
Sprężynowe gniazdo

Ciut szalony pomysł, niemniej związany z jo-landią, naszym siedliskiem.

Dekoracja wielkanocna na sprężynach ze starego, wykopanego siedziska.

Cieplutko pozdrawiam - jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Zapuszkowane pisanki

Witam.

Oto kilka inspiracji z puszek, które ostatnio namiętnie zbieram, a nóż się przydadzą.

Jakiś czas temu zrobiłam pierwsze dwie sztuki. Teraz zrobiłam więcej, niby na zasianie owsa, ale żal mi się zrobiło, żeby miały służyć tylko przez kilka dni świątecznych i zaaranżowałam je tylko wielkanocnie, na próbę zresztą. Po świętach mogą służyć do innych celów.

Koronka i taśma pamiętają czasy PRL-u, koronkowe kwiatki po babci, trzymałam jakiś stary ozdobny kołnierzyk, takie kiedyś doszywało się do bluzek, żakietów.

Gniazdka autentyczne, prawdziwe. Moja mama je dla mnie zbiera, porzucone w lesie. Widocznie, jak pisklęta wyfruną z gniazd, pozostają puste. Niektóre mocno sponiewierane, rozsypujące się. Wyciągam je okazjonalnie, trzymam od lat w pudełku w moim piwnicznym magazynie.

Jaja przepiórcze, kamienne, marmurowe, gęsie i gęsie ażurowe; nie, nie, nie mojej roboty, kupione niegdyś na Allegro. Mam jeszcze w podobnym stylu strusie.

Pierwsze puszki, związane oczywiście z Jo-landią:

Puszki zaaranżowane wielkanocnie:

 

 

 

Baranek, ptactwo i ryba niczym z reklamy TV:

 

Gliniane figurki są przeurocze, ja zakochałam się w baranku, który świetnie wkomponował się w kolekcję puszkową.

Proszę zajrzeć do autorki kolekcji.

 

Miłego dnia - jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

 

Tagi: wielkanoc
13:09, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2011
Wiosennej palmowej niedzieli !

Zdjęcia sprzed ok. dwóch tygodni, ale chciałam pochwalić się zdobyczną, ciekawą skrzyneczką, produkcji CCCP.

Prawda, że ciekawa?

Miłej, wiosennej palmowej niedzieli życzę !

jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

12:07, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
Wianek wielkanocny z pokrzywy i inne

Uwiłam kilka wielkanocnych wianków prezentowych i na cmentarz, bo wiadomo, że później nie będzie na to czasu. Jeszcze nie wszystkie skończone, muszę obfocić co poniektóre, ale czekam na więcej światła, a słońca jak na lekarstwo.

Podczas ostatniego week-endu w naszym mazurskim siedlisku nazbierałam różności na wianki - trochę witek wierzby, gałązek lipowych, bo były wcześniej przycinane, no i masowo występująca w naszym ogrodzie pokrzywa, która ma bardzo ciekawe podziemne kłącza i korzenie. Właśnie wykopano dół w poszukiwaniu podłącza wody i w zwałach piachu wygrzebałam już kiełkującą "paskudę". Gałązki czarnego bzu omszałe żółto-zielonym mchem wyglądały dość inspirująco.

Nie byłabym taka twórcza, gdybym miała w zanadrzu jakieś półgotowce w postaci wianuszków słomianych czy in. Trochę się natkałam, nie powiem. "Trytytki", które ja zwę "szybkozłączkami" okazały się doskonałe.

Wykorzystałam korzenie pokrzywy, perlicze piórka, modrzewiowe gałązki z szyszkami, plastikowe jajeczka, bawełniane kwiatki (jakoś nie miałam ich do czego wcześniej wykorzystać i przeleżały w magazynie-piwnicy kilka latek), sztuczne strąki grochu, które pocięłam na kawałeczki oraz kawałek koronki do ew. zawieszenia wianka.

Wianek podarowałam gospodarzom, którzy użyczają nam gościny i noclegu na Mazurach. To taki typowo wiejski wianek.

Wianek z pędów pokrzywy:

 

Z gałązek czarnego bzu:

Gniazdo z lipowych gałązek:

 

Dobrej nocy !

jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

Tagi: wielkanoc
01:46, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 kwietnia 2011
Blog o Jo-landii założony!

Zapraszam serdecznie na nowy blog o mazurskim siedlisku. Mam nadzieję, że uda nam się dźwignąć go z ruin i nie zagubić po drodze poniemieckiej, ceglano-kamiennej architektury,  nastrojowego ducha oraz stworzyć prawdziwy wiejski ogród.

Powyżej przylaszczki od nowej sąsiadki.

Słonecznego, miłego popołudnia życzę !

jolanda

mój pierwszy blog

jo-landia - mazurska kraina

 

sobota, 12 marca 2011
Nie sprzedawajcie swych marzeń ...

 

Samotni ze sobą nie możemy znaleźć
Miejsca i czasu na zadumy chwilę
Uciekamy do nikąd pod prąd wyobraźni
Zostawiając sny jak bezbronne motyle

Ref.
Ludzie nie sprzedawajcie swych marzeń
Nie wiadomo co się jeszcze wydarzy
W waszych snach
Może taka mała chwila zadumy
Sprawi że te marzenia pofruną
Jeszcze raz
Jeszcze raz

Wstawcie w okna tęczę szykujcie witraże
Na które wiatr swawolny gwiazd wam nawieje
Na pewno przyjdzie wiosna z uśmiechem na twarzy
By jak matka dzieciom rozdawać nadzieję

Naszły mnie letnie wspomnienia, rejsy po Chorwacji, cudowne błogie lenistwo, rozgrzane ciało chłodzone morską bryzą ... Stąd przyplątałą się powyższa szanta.

I pomysleć, że jeszcze parę lat temu nie znałam ani szant, ani przyjemności żeglowania. Przecież boję się wody, miewam chorobę lokomocyjną. Podobnie, jak z narciarstwem i lękiem wysokości, po prostu się oswoiłam.

Życzę miłej słonecznej soboty i wiary w spełnienie marzeń.

jolanda

mój pierwszy blog

 

13:17, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 marca 2011
Powiew wiosny

W Dniu Kobiet powiało wiosną w moim domu. Zakorzeniona komunistyczna tradycja zaowocowała buziakami i kwiatkami. Floryści rzadko dostają kwiaty,  choć je kochają, także miło a buziaki jeszcze milsze.

Skąd w moich bardzo dorosłych synach ta tradycja? Nie będę dociekać.

 

Słonecznego miłego dnia życzę !

jolanda

mój pierwszy blog

09:43, 1flora.1 , inne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 marca 2011
jo-landia - mazurska kraina spełnionych marzeń

Proszę zajrzeć http://kwiatyjolandy.blog.onet.pl/ - poniżej cd. urzeczywistniania marzeń.

Nasze mazurskie siedlisko:

Wokół domu:

Doda niekoniecznie chce się zaprzyjaźnić ze swoją nową sąsiadką Małą.

Widok na lipę z okienka obory w stodole:

 Ja wyglądająca z "domku ogrodnika" (tak nazywam mały budynek gospodarczy): 

Dorodna lipa w towarzystwie zwalonej wierzby:

Tu zaś korona lipy w lutowym słońcu:

Jedno z pomieszczeń domu, skąpane w promieniach lutowego słońca:

Widok na pola, łąki:

 

 

Zdjęcie zrobione podczas lutowej odwilży:

 Wierzby przy wjeździe na siedlisko:

 Te dwa powyższe zdjęcia wykonała nasza nowa sąsiadka, jej prace, blog

Poniżej okolica:

 

Wkrótce założę bloga o naszym siedlisku JO-LANDIA,  już zapraszam serdecznie.

Pozdrawiam - jolanda

mój pierwszy blog

poniedziałek, 14 lutego 2011
WOŚP - spektakularne bukiety cd.

Bukiet glamour z czarną kryzą, z kryształkami i pawimi piórami:

Nostalgiczny bukiet w koronkowej kryzie, Karoli:

 

Bukiet Justyny Steczkowskiej:

Małgorzaty Kożuchowskiej:

Każdy z gości w studiu dostawał bukiet, a goście to osobistości, ludzie z TV i pierwszych stron gazet. Bukiety były przeróżne, tworzyła je grupa kilkunastu florystów. Zamieszczam tylko nasze, tj. moje i mojego teamu oraz kilka, moim zdaniem, ciekawych.

Nota bene bukiety powstawały w warsztacie mego męża, przewiózł je również swoim dostawczym ducatem do TVP. Gościliśmy w naszym domu ponad 10 osób z noclegiem, ale było b. wesoło. Floryści to zakręceni ludzie, artystyczne dusze, świetnie odnajdują się w trudnych warunkach, bo mają inne priorytety.

Mało, że kupę pracy przed finałem, to oczywiście noce prawie nieprzespane, bo tyle tematów do obgadania ...Uczestnictwo w studiu to również ciężka harówka, 15 godzin dreptania, bolą nogi, ręce mdleją, bo bukiety trzyma się jak najwyżej nad głowami, gorąc w studiu, na rampie (tam trzymamy bukiety i czekamy na wejście na antenę) z kolei zimnica ... ale emocje sięgają zenitu i lecimy z tymi kwiatkami, bujając się w rytm muzyki ... hałas w studiu jest niewyobrażalny ... adrenalina ... jesteśmy w siódmym niebie ... warto.

Następnego dnia bolą wszystkie mięśnie, adrenalina przechodzi dopiero po kilku dniach.

No i bukiet urodzinowy Dzidzi, wręczony bardziej oficjalnie, na zakończenie finału przy torcie urodzinowym:

 

Miał być to bukiet dla Pudziana ewentualnie dla górnika lub in. siłacza, bo sporo ważył. Kryza miała być cała z kawałków węgla, ale już w trakcie przygotowywania stwierdziłam, że to porażka, stąd w połowie jest oklejona korą sosnową. Niemniej i tak była ciężka.

Bukiet eko, bardzo naturalny, tradycyjny, ale z "pazurem" w postaci właśnie tej kryzy.

Poniżej link, wręczanie kwiatów pod koniec emisji:

http://www.tvp.pl/rozrywka/wydarzenia/wielka-orkiestra-swiatecznej-pomocy/wideo/czas-na-tort-i-lody/3773431

Miłych wrażeń przy oglądaniu.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

 

Tagi: bukiety
20:24, 1flora.1
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 stycznia 2011
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i spektakularne bukiety ...

Po raz drugi www.forumkwiatowe.pl wspiera Orkiestrę. Robimy bukiety dla gości, którzy odwiedzają 19. finał WOŚP w TVP. Budżet, jak w ub. roku, niestety, choć dziękować Bogu, że w ogóle znalazł się sponsor, który wyłożył kasę na kwiaty.

Ponieważ przydziałowa pula na bukiet jest dość skromna,a  bukiet ma być "wypasiony", interesujący, spektakularny, widowiskowy etc. - kto żyw, robi kryzy, żeby bukiet był właśnie wow.

Po brazylijskim sylwestrze "wyniosłam" kolorowe boa z piór. Bez specjalnej żenady nad ranem demontowałam dekoracje, bo natychmiast zaświtała mi myśl o teatralnych bukietach z kolorowymi piórami na WOŚP. Bingo. Wszystkie boa wykorzystane.

Powyżej bukiet parasolka, z białym futrem i piórami.

Wykorzystałam swoje stare, czarne, cieniutkie boa oraz kawałek, pamiętającego czasy PRL-u, materiału. Bukiet autorstwa koleżanki Małgosi, mi do głowy by nie przyszło wkomponować jeszcze beżowo-złotą organzę.

Utkałam też kryzę z organtyny, bite 5 godz. z igłą w ręku. Zainspirowała mnie suknia ślubna Nuria Aire Barcelona.

Róże udrapowane tylko z jednej strony kryzy, spodnia jej część to gęste i dość spłaszczone udrapowania. Nie kojarzę kto zrobił i jak wyglądał bukiet z ową kryzą. Jak skompletuję wszystkie zdjęcia i znajdzie się akuratnie to, to na pewno je wkleję.

Papuguję, rzec można, po mistrzach. Mam sposobność spróbowania kryzy witrażowej.

 

Śladami mistrzów, choć pojęcia nie mam jak oni swe dzieła wykonali, robię berła z kolorowych rurek do picia. Przydały się również rurki hydrauliczne po remoncie łazienki, przytachane, nie inaczej, ze śmietnika. Wprost idealne na rączki moich berełek.

Jako trzonek parasola musiała być rurka o nieco większym przekroju "fi", no, ale i parasol toporniejszy od berła.

Dekorowanie berła jest symboliczne, bo aż szkoda przysłaniać misternej konstrukcji.

Karola zrobiła prześliczny kielich z piór, z zielonych kokardek, bodajże po  jakichś świeczkach wielkanocnych, wdzięczną kryzę z kryształkami oraz nostalgiczną kryzę z gipiury. Lubię taką precyzyjną, dokładną robotę. Dumna jestem z mojej bratanicy, bo jest szybka, zorganizowana i w dodatku nie odwala fuszerki.

Utkała z kawałka siatki kryzę a`la torebka.

 

cdn.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

PS. Znów jestem chora i z trudnością przychodzi mi pisanie tego posta. Podzielę go na odcinki, przepraszam.

 

 

 

 

Tagi: bukiety
23:56, 1flora.1
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 stycznia 2011
Wśród Nocnej Ciszy - Świąteczna Biesiada cd.

Pozostałe aranżacje świąteczne w Oranżerii Wilanów.

Kolaże wklejam za zgodą Ewy z Krainy Ślubów. Wielkie dzięki.

Otóż ze zdjęciami z wernisażu wystawy u mnie krucho, bo po prostu nie byłam, przykuta do łóżka z powodu gorączki. Za kilka dni czekał mnie wyjazd na narty, mąż się denerwował, kazał mi się wygrzewać i pojechał na wystawę sam. Kilka zdjęć zrobiły dziewczyny, Ilonki Wojtek (super, są podpisane), ale zdjęcia kolaży są b. fajne, dlatego również je wklejam.

 

Aranżacja XXIII w., piękny stół, jeszcze piękniejsze krzesła; wyk. Sieradzan&Sekunda, nas już nieco znudziła ta aranżacja, bo już  kilkakrotnie była eksponowana przy różnych okazjach, z b. niewielkimi modyfikacjami.

 

Aranżacja leśna - olbrzymi okrągły stół z podziałem na 6. gości. Naturalne dodatki, elegancki storczyk Wanda, urocze choinki z igieł.

Bajkowa, kolorowa aranżacja - Alicja w krainie czarów. Bardzo wiosenna i gdyby nie przewrotna choinka (zawieszona do góry nogami), można by pomyśleć, że to nie te święta.

zdj. Biuro Kwiatowe Holandia

Królewski przepych, tradycyjna choć wysublimowana elegancja. Bogate w kwiaty kompozycje w pastelowych kolorach, świeżości dodaje w odcieniu pistacji anturium oraz pistacjowe brokatowe bombki. Apetyczny, piętrowy tort z ciętymi kwiatami i świeżymi owocami.

 

Stół ekskluzywny - nowoczesny, kryształy i aluminium, zimowa biel, ekskluzywny falenopsis. Mnie zirytował bezplamowy, bazarowy obrus, ale cała aranżacja nie przeładowana, uporządkowana, chłodna, ale zapraszająca do stołu. 

 

zdjęcie Biuro Kwiatowe Holandia

 

Aranżacja w stylu skandynawskim, obraz z krainy św. Mikołaja. Zimowy pejzaż w zestawieniu z przytulnym wnętrzem, kuszące smakołyki na stole, pomysłowe pokrowce na krzesła i in. przesympatyczne drobiazgi. Szkoda, że nie ma kominka, dla mnie byłaby to pełnia szczęścia.

 Aranżacja chłopskiego stołu ze smakowitymi, typowo polskimi specjałami. Glina, drewno, słoma, siano - naturalne materiały dekoracyjne, uderzająca prostota, zakorzeniona tradycja. Klimatyczny i sielski. Wianki i bukiety utkane z zasuszonych kwiatów pól i łąk, igliwie z lasu.

Kolejna ekskluzywna aranżacja - przepiękne szlifowane kryształy, kryształowe szkło, metalizowane świeczniki, naczynia, bombki, miękkie białe futro. Lśniąca, migocąca refleksami odbijającego się światła ... Podwieszana dekoracja z białym falenopsisem, umieszczonym bez ziemi, ale z wypłukanymi korzeniami, w szklanych, otwartych bombkach ... powalająca. Dla mnie błąd w ekspozycji, bo kiepskie tło i podwieszenie zlewa się ze zwieszeniem za stołu, które również było de lux. Przepych i bogactwo.

 

Zacytuję podpis do zdjęcia Ewy z Krainy Ślubów, bo ona wie lepiej, gdyż pomagała przy tej  inscenizacji.

Aranżacja inspirowana obrazem Józefa Mehoffera "Dziwny ogród". Razem z kwiatowymi ramami i stołem królewskim tworzy centralny punkt wystawy.

Styl ekstrawagancki - niewyorażalnie pracowity wianek i bombki, tytanicznę pracę wykonała florystka by zadziwić. Brawo!

Biuro Kwiatowe Holandia i styl awangardowy - amerykański, z hiacyntem.

Lata 20., lata 30. - urocze bawełniane koronki, retro meble, nostalgiczne klimaty wielopokoleniowego, świątecznego domu pełnego ciepła i wspomnień.

Podsumowanie:

Wystawa cieszyła się dużym zainteresowaniem, pisano o niej w mediach.

Niezmiernie cieszy nas fakt, że TVP2 nasze stoisko okrzyknęło hitem wystawy.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

 

 

 

wtorek, 18 stycznia 2011
"Wśród Nocnej Ciszy Świąteczna Biesiada" wystawa w Oranżerii Wilanów

Świąteczna biesiada - motywy lat 60.

Propozycji aranżacji sugerowanych przez panie z Akademii Wilanowskiej (organizator wystawy) było wiele i przeróżne. Na spotkaniu roboczym pierwszym byłam sama i ani się obejrzałam, jak większość tematyki była zajęta. Oczywiście aranżacje mogły się powtarzać, ale nie miało to sensu.

Stół królewski, pałacowy - centralne miejsce w Oranżerii - zarezerwowany dla Akademii; chłopski, lata 20, 30, Alicja w krainie czarów, leśny, awangardowy, luksusowy, XXIII wiek (zarezerwowany wyk. Sieradzan&Sekunda),  Świętego Mikołaja   etc.

P. Asia nakręcała mnie na gomułkowską aranżację i tak zasiała to peerelowskie ziarno, że zaczęło mi kiełkować w głowie całkiem szybko. Nie chciałam by dekoracja była kiczowata, szara. Marzyła mi się PRL luksusowa, elegancka, wykwintna, w nowym wydaniu.

Tematyka była wyzwaniem i razem z pozostałymi dziewczynami drążyłyśmy ją na wszystkie strony. Mnóstwo pomysłów, telefonów, maili, zdjęć, wertowania netu, ganiania po mieście ... powtarzający się motyw goździka w celofanie, plastikowe spiralne wstążeczki w bukietach, saturator, syfon, PKiN ... 

Nie wiedziałyśmy od czego zacząć, myśli kłębiły się, nie mogłyśmy znaleźć konkretnej inspiracji. Uparłam się na super nowoczesne meble, dziewczyny szukały mebli stylizowanych na lata 60, kubełkowe krzesełka itp.

 Błogosławiony niechaj będzie internet - kopalnia wiedzy i pomysłów. Jedna myśl rodziła drugą. Wizja aranżacji powoli wyłaniała się z gęstej mgły misz-maszu.

Aranżacja stoiska - zastosowanie motywów z czasów gomułkowskich w super nowoczesnej inscenizacji, odrodzenie się goździka, dograne elementy geometrycznych wzorów, typowych dla tamtej epoki, PKiN jako choinka, junak - jako harley PRL-u ...

Firma HEBAN wypożyczyła szklany stół i krzesła z pleksi, designerskie, wymarzone przeze mnie meble. Trudzili się sami z dowozem, montażem i demontażem. Ubezpieczyłyśmy je na wszelki wypadek. Wzbudzały podziw i wielkie zainteresowanie jeszcze przed otwarciem wystawy.

Wyszperałam platynową linię Free Spirit Stars Rosenthala, genialna do naszej koncepcji. Ilonce, naszej koleżance od spraw organizacyjnych, udało się wypożyczyć zastawę deserową na czas targów. Mam metalizowane, plastikowe kule, niczym bombki, będą pasować; przypadkiem kupuję identyczne świece.  

 

Karola obmyśla tapetę, podłogę.  Do tapety pasuje kawałek wyszperanego materiału, który kiedyś kupiłam na allegro przed targami RemaDays, w geometryczne wzory, kolorystyka idealna -Karola  szyje z niego podkładki na stół.

Mój mąż przystaje na propozycję wypożyczenia nam na stoisko swojego ukochanego junaka.

Niemniej wścieka się, gdy proszę go o pomoc w zrobieniu konstrukcji choinki pałacu kultury. Dereń zasypany śniegiem, pobocza szosy ze zwałami śniegu, które nie pozwalają mi zaparkować auta w pobliżu, trzeba iść kawał drogi, a tu mróz dokucza; Mariola przypłaca przeziębieniem wyprawę po niego. Mamy obawy czy starczy nam jego gałązek na PKiN. Karoli mąż robi wyliczenie proporcji naszego pałacu kultury, z dokładnością iście aptekarską, śmiechu przy tym co niemiara. Mariola z Karolą budują konstrukcję naszego pałacu z leszczynowych patyków podczas mojej nieobecności. Wracam i oczom nie wierzę. Tkaniu z gałązek derenia nie ma końca. Mąż szczęśliwy - "to jest prawdziwy, florystyczny PKiN" kwituje mądrala.

Jeszcze tylko 250 szt. fiolek posprajować na czerwono do goździków, które będą zdobić tę dwumetrową peerelowską choinkę. Jeszcze okleić gumki wstążką, powiązać druciki ... i końca pracy nie widać. Czerwone i czarne foremki na mufinki z goździków, sztalugi na tablicę sponsorów, bo surowe drewno nie pasuje - sprajem śmierdzi w byłym mieszkaniu dziadka, mojej obecnej pracowni.

Konstrukcję gwiazdy robi Mariola, Karolina okleja ją węglem drzewnym, później jest problem z namoczeniem wklejonej w jej środek mokrej gąbki, bo nie mieści się do mojej wanny.

Każda ma zajęcie. Jak nie w domu, to w "pracowni". Mamy pomysł na lampę z włosa anielskiego. Kupiłam 75 szt. włosa, mamy starą obudowę lampy, ale nie mamy konstrukcji abażuru. Znów potrzebny jakiś chłop. Mój małżonek w biegu coś zespawał, bo autentycznie zaganiany, ale nie mogłyśmy wybrzydzać. Lampa musiała być robiona już na miejscu, w Oranżerii.

Wizytówki z czerwonym PKiN, tapetę, wydruki i obróbkę zdjęć pałacu, biało-czarną szachownicę podłogi, robiła firma mego najstarszego syna The Sign.

Idealnie obrobił całkiem  świeże zdjęcie spod  PKiN , wyciął reklamę Kinoteki, porzerobił ją na KC PZPR, wkomponował stare samochody, "ubrał" ludzi w oprychówki, bereciki, doszkicował panu "pekaesy" ... Okazało się, że przebrani ludzie to nasi znajomi, Mariola nie poznała kobiety w ciąży, a kazało się, że to ona we własnej osobie, ze swoim osobistym małżonkiem. Uśmieliśmy się do łez.

 

 

Więcej o wystawie w kolejnym poście.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

wtorek, 23 listopada 2010
Floral Fashion Show Sieradzan & Sekunda w Oranżerii w Wilanowie

Wielkie wydarzenie, wielkie show, wielkie emocje. I odnotowane znacząco w mediach.

Szara myszka ze mnie, ale miałam zaproszenie i ... amatorski aparat foto. Nie widziałam, pstrykając, twarzy i osób w kreacjach Sisleya, Benettona czy Violi Spiechowicz, nie widziałam strojów, moją uwagę przykuwały BUKIETY. Dopiero pod koniec pokazu dostrzegałam, że główne modelki i modele to nasze telewizyjne gwiazdy.

Chylę nisko czoła przed panami S&S. Kwiaty do kreacji wspaniale dobrane, nowatorskie.

Poza znanymi z sieci bukietami z tegoż pokazu, wklejam kilka innych, wartych pokazania.

 

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

Tagi: ślub
03:33, 1flora.1 , wystawy
Link Dodaj komentarz »
Miał być tryptyk ...

Smętne drzewo, nic dziwnego, że nie chcą takiego na dekorację świateczną.

Na etapie ustaleń świątecznej dekoracji z pewną firmą, zrobiłam pierwszą część tryptyku, dolną część pnia drzewa. Płaskorzeźba florystyczna (?), na białym płótnie, bo w stylu pozostałej dekoracji. Ogólnie do koncepcji pasowałoby idealnie, ale koncepcja się zmieniła, a obraz pnia pozostał.

Oklejanie korą była niczym zabawa w puzzle, tylko więcej sprzątania.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

 

 Motto dnia:

"Życie jest krótkie. Najpierw zjadaj najlepsze kąski."

* przytaczane przeze mnie motta pochodzą z kalendarza 2009 r. wydanego przez Gazetę Wyborczą (Agora SA), autor H. Jackson Brown, Jr. - 365 rad, spostrzeżeń i przypomnień pomagających przeżyć szczęśliwe i owocne życie.

sobota, 06 listopada 2010
Zamek - Dom Polonii - sala Menaż - PUŁTUSK

Sierpień 2010 - piękne miejsce na ślub i wesele. Zielony, stary park nad Narwią, zamek ...

Upalny dzień i transport dekoracji z Warszawy ... porażka. Niemile wspominam ten dzień, z wielu powodów, nawet nie chce mi się pisać na ten temat.

W sumie z dekoracji byłam dumna, 2 kompozycje sceniczne wyszły b. okazałe, nowatorskie choć utrzymane w konwencji łąkowej, jak pozostałe. Robione były na miejscu, bo nie zmieściłybyśmy ich do auta.

Patent na osłonki kompozycji na stoły okazał się b. trafiony i elegancki, czego nie widać w misz-maszu potraw i napojów stojących w sąsiedztwie. Stoły były mocno zatłoczone i kwiaty ginęly na nich. A wystarczyło je lekko podwyższyć i byłoby OK.

Paskudna szatnia na wejściu wyszła i tak nieźle. Plan stołów - mało zawału nie dostałam, jak wystawiono sztalugi z nim. Na biegu coś udrapowałyśmy.

Koszmarne były pokrowce na krzesła, bo szyte nie na ten model, nijak nie radziłam sobie z przypinaniem na szpilki dekorów. Podobno spadały, ale nie dziwię się, bo materiał w większości był tak naprężony, że niemalże trzaskał. Nie wiem po co te pokrowce, bo krzesła były piękne, czerwone, a motyw czerwieni przewijał się w stylizacji PM - buty, bukiet, auto itd.

Nie wzięłam aparatu fotograficznego, wcześniej nawet zdjęć roboczych nie było kiedy zrobić. W czasie dekorowania dowiózł mi go mój małżonek. Trochę natrzaskaliśmy kilometrów. W sumie byłam aż 3 razy w Pułtusku + dowiezienie aparatu (na szczęście mąż musiał dowieźć towar do Marek, a to jest mniej więcej połowa drogi do Pułtuska, można rzec, że trochę po drodze mu było).

Bukiet PM też porażka, trochę i z mojego powodu, kula z czerwonych róż, była za duża, za ciężka ... Róże do bukietu były b. słabo rozwinięte, musiałam dużo ich użyć do zapełnienia kuli - dodatkowy ciężar. Kwiaty dostarczyła mi hurtownia, bo gdybym sama wybierała ... Transportowanie autem wiszącej kuli w taki upał ok. 100 km - tragedia. Róża jest b. wrażliwa. Bukiet świadkowej z kremowej eustomy był świeżusieńki, PM niekoniecznie jak"spod igły".

Nawet zdjęć nie mam, bo PM zabrała bukiet na ślub, jak mój mąż przywiózł aparat foto, to bukietów już nie było.

Bukiet PM podobno wyglądał b. ładnie, ja mam jednak niesmak, bo niesprzyjające okoliczności mogłam przewidzieć ... Albo zasugerować inny bukiet.

A może to tylko moje florystyczne oko ... No cóż, całe życie się człowiek uczy.

 

PS. Motyw z cytrą, puzonem, kontrabasowym gryfem oraz nutkami intrygował i wzbudził spore zainteresowanie. Gdyby nie te nieszczęsne wieszaki byłoby bosko.

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

Tagi: ślub
00:00, 1flora.1 , ślub
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 listopada 2010
Zimna hala EXPO i słoneczniki

Z góry ustalona dekoracja a budżet ograniczany kilkakrotnie. "Wyżyłowanie" ceny na oprawę kwiatową, to w ostatnich czasach standard. W takich sytuacjach ważna jest koncepcja,  tu zarys ogólny był klienta, na szczęście klient nie był małostkowy, my zaś miałyśmy spore pole manewru.

Chodziło o "ocieplenie" wyglądu i stworzenie klimatu na nowej hali EXPO w Warszawie, na bankiet lekarzy. Na zdjęciach wygląda to mało spójnie, ale myślę, że finalnie, z zastawionymi stołami, było w miarę OK.

Duże kompozycje były też wielostronne, choć okazało się, że nie było takiej potrzeby. Często tak bywa, że nie do końca wiadomo, gdzie i jak dekoracje zostaną ustawione.

Terakotowe doniczki, dekorowane koronką, sielskie słoneczniki, niekoniecznie współgrały z dość nowoczesnymi mini kompozycjami pływającymi w szkle, niemniej w sąsiedztwie szkła z różnymi napojami i in. akcesoriami nakrycia stołu, dekoracje były trafione. 10 września to data letnio-jesienna, dekoracje były utrzymane w takiej konwencji. 

Klient był zadowolony.

 

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

Tagi: wystawy
17:41, 1flora.1 , wystawy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010
Nietypowo - narty w Andorze cd.

W drodze powrotnej do Barcelony(zdjęcia z autokaru, niestety):


korzystałam z tekstów:

Narty w Pirenejach. Andora – Grandvalira nad Envalirą - Gaz. Turystyka

Dwuksięstwo czeka na polskich narciarzy – Rzeczpospolita

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

 

Tagi: narty
14:41, 1flora.1 , narty
Link Dodaj komentarz »
Nietypowo - narty w Andorze

Jest kilka powodów, dla których zamieszczam tę relację.

1/ miesiąc miodowy na nartach, a może i w hotelu igloo – to dość oryginalny pomysł dla nowożeńców;

 2/ Latem w Andorze narciarzy zastępują miłośnicy rowerów górskich;

 3/ Grandvaliria to świetny rejon narciarski, również dla całej rodziny;

 4/ Pireneje katalońskie (Pirneje Wschodnie) wywarły na mnie wielkie wrażenie, mimo że podziwiałam je głównie z okien autobusu w drodze powrotnej na lotnisko do Barcelony(stąd nienajlepsze zdjęcia).

Nad zielenią drzew wyrosły, jakby monumentalne kamienne postacie. Tajemnicze, wyczekujące ...

Takie wrażenia pozostają gdzieś w sercu, kto wie, może kiedyś powrócą inspirując jakieś poczynania artystyczne. Mogą być wielkim natchnieniem.

 07-14 marca 2010 r.

Dziwne to uczucie, gdy z lotniska w Barcelonie, stolicy Costa Brava, katalońskiego wybrzeża słonecznych plaż, wychodzi się z nartami. Girona (lotnisko) przywitało nas ulewnym deszczem, po 3,5 godz. (180 km) podróży autobusem do Grandvalirii w Andorze , docelowe Canillo powitało nas, w środku nocy, kompletnie zasypane śniegiem.

Śnieżyło jeszcze cały dzień i noc. W poniedziałek nie było mowy o nartach.Ten dzień przydał nam się jednak na zamianę, w następnej miejscowości narciarskiej (Soldeu), walizki mego męża (w obecnej miał m.in. damskie klapki japonki i stringi). Miejscowe autobusy obcykaliśmy zatem na wstępie pobytu, linia L3 lub L4. W śniegowe, wolne od nart, popołudnie pojechaliśmy do stolicy Andory La Vella, miasta położonego w dolinie otoczonej majestatycznymi górami.

Wszędzie pełno kuszących napisów „wielka wyprzedaż”, „promocja”. Sporo tańsze papierosy, alkohole; kosmetyki – ceny, jak na wolnocłówce; taniej, niż u nas w kraju, markowe zegarki (Rollex, Schaffhausen) dla amatorów wysokiego prestiżu czy ekskluzywnej ekstrawagancji. Ceny elektroniki niewiele różnią się od naszych cen. Gdyby nie rzesze Rosjan, zapewne byłoby taniej.

Trochę informacji o samej Andorze i regionie narciarskim Grandvalira.

Andora jest państwem leżącym w południowo-zachodniej Europie, w Pirenejach, w dolinie rzeki Valira i jej dopływów. Graniczy z Francją i Hiszpanią. Wysokie góry i wąskie doliny pokrywają całą Andorę. Jest ona najwyżej położonym zamieszkanym krajem w Europie.

Andora to jedyne państwo na świecie, w którym językiem urzędowym jest kataloński, choć mówi się też po hiszpańsku i francusku. Niemniej można dogadać się po angielsku, choć coraz więcej sprzedawców mówi po rosyjsku (rosyjscy turyści należą do grupy zostawiającej najwięcej pieniędzy). Zastanawiające, że najlepszy w Soldeu hotel to pięciogwiazdkowy Ermitaż (czy nazwa nie ze względu na Rosjan?).

Rdzenni Andorczycy są mniejszością we własnym kraju.

Cała Andora to jedna strefa wolnocłowa.

Oficjalne określenie systemu politycznego Andory brzmi: „niezależne parlamentarne dwuksięstwo”. Głową, a raczej głowami państwa są dwaj współksiążęta w osobach hiszpańskiego biskupa Urgell oraz prezydenta Francji.

Najwyższe szczyty to: Pic Alt de la Coma Pedrosa 2946 m n.p.m. Połowa granic znajduje się powyżej 2500 m n.p.m. Krajobraz górski urozmaicają polodowcowe jeziorka i bystre rzeki.

Powierzchnia 468 km2, ok. 80 tys. mieszkańców.

Choć kraj pozostaje poza Unią Europejską, jego walutą jest euro.

 Grandvalira - ośrodek narciarski w Andorze – to dobrze naśnieżone stoki, ponad 300 słonecznych dni w roku, baseny termalne, zakupy w strefie wolnocłowej, bogata oferta rekreacyjna, rozrywkowa i gastronomiczna.

 

Grandvalira obejmuje stacje narciarskie: Encamp, Canillo, El Tarter, Soldeu, Grau Roig i Pas de la Casa. Na wysokości 1 710 m - 2 640 m i obszarze 1 640 ha znajduje się 193 km tras (110 tras, w tym: 18 zielonych, 38 niebieskich, 32 czerwonych i 22 czarnych). Dodatkowo są 4 trasy dziewicze, snow parki dla początkujących i zaawansowanych, specjalnie przygotowane trasy dla snowboardzistów oraz Mickey Snow Club dla dzieci.

Istnieją tu znakomite „ośle łączki”, na których instruktorzy, przebrani za postaci z bajek Disneya, uczą najmłodszych narciarzy podstawowych technik. Kraj wygląda tak, jakby zaprojektowano go z myślą o młodych rodzinach.

Trasy obsługuje 67 wyciągów przewożących w godzinę 100 tys. 700 narciarzy! Poza czterema gondolami są to najczęściej 2-, 4- i 6-osobowe nowoczesne kanapy. Jest też kilka orczyków poprowadzonych ku najbardziej malowniczym szlakom.

Jedyną niedogodnością nowoczesnych kanap jest brak osłon z pleksi. Doskwiera to tym bardziej, że wyciągi są długie, do 2,5 km, a góry niezbyt gęsto zalesione i można nieźle zmarznąć.

Pomimo, że to marzec i słoneczko świeciło codziennie (oprócz pierwszego dnia), marźliśmy na wyciągach, bo był spory mróz (w Canillo -8 st.), w górze sporo więcej, potęgował go wiatr.

Wszystkie trasy znakomicie przygotowane, szerokie i puste. Prawie wszędzie można też zboczyć w puch - to raj dla freeriderów.

Po obfitych poniedziałkowych opadach, a śnieżyło jeszcze o północy, rano było słonecznie i większość stoków było zratrakowanych i wspaniale przygotowanych do szusowania.

 

Nigdy w życiu nie widziałem tak pustych tras, tak małej liczby ludzi i całkowitego braku kolejek do wyciągów. Niejednokrotnie zjeżdżając byliśmy sami na stoku.

[img]http://images43.fotosik.pl/275/8fcce57463b43322med.jpg[/img]

Zaskakujące są zmieniające się widoki. Od strony zachodniej, bliżej miasta Encamp, góry są w dużej mierze zalesione, przypominają trochę nasze Beskidy.

 Im bliżej zamykającego dolinę Grau Roig, krajobraz staje się bardziej „alpejski” i przypomina lodowo-śniegową pustynię urozmaiconą skalnymi turniami, tu góry przywodzą na myśl Dolomity, w Andorze nie ma bowiem żadnego lodowca.

 Nie widziałam w Canillo i Soldeu hoteli poniżej 4. gwiazdek.

Wiele z andorskich hoteli daje możliwość zakładania nart na progu hotelu, jest jednak miejscówka, która bliskością śniegu przebija inne. To położony na wysokości 2300 m n.p.m. Igloo Hotel.

Co roku trzeba budować go na nowo – podstawą konstrukcji hotelu jest… balon oblepiony śniegiem. W sumie zużywa się aż trzy tysiące ton białego puchu.

W kilku miejscach znaleźliśmy igloo-bary - siedzi się w nich na lodowych ławach, przykrytych owczymi skórami, ściany pokrywają lodowe płaskorzeźby.

Przepraszam za jakość fotek, ale robiłam je aparatem telefonicznym.

W mijanych po drodze miasteczkach wyraźnie widać, że jestem w kraju, w którym czego jak czego, ale skał nie brakuje – od wieków tradycyjny tutejszy budulec stanowią kamienne bloki.

Nasz hotel (zdjęcie zrobione przez szybę autokaru):

Ciekawa architektura z Canillo; szara skała nie musi być przygnębiająca ...

 Jeśli zaś chodzi o kuchnię, Andora stała się naszym narciarskim numerem 1.

Jedzenie wprost wyborne. Prosecco i in. wina w cenie na śniadanie (nie korzystaliśmy, chyba raz w Dzień Kobiet panowie nas częstowali), tace świeżych ananasów, arbuzów, melonów i in. owoców cytrusowych – standard. Obowiązkowo pa amb tomaquet – grzanki z wcieranym pomidorem, czosnkiem, oliwą i dowolnymi doddatkami.

Dania francuskie i katalońskie, świeże owoce morza (od Morza Śródziemnego dzieli księstwo tylko 50 km), ślimaki, dojrzewające szynki pata negra z Salamanki, mnóstwo warzyw świeżych, grilowanych, gotowanych, dużo baraniny (nienawidzę!), ale inne mięsa i ryby - wyborne, na deser prosty lecz przepyszny crema catalana, pomijam inne.

Piwo i wino w cenie wody mineralnej.

Kolacje jada się b. późno, najwcześniej o 20.00 (o zgrozo!). Przynajmniej w naszym hotelu.

B. długi dzień, bo w marcu zapadał zmrok ok. godz. 19.30.

Na stokach w barach niewielki wybór. Nigdzie nie widziałam desek szynek czy serów na przekąskę (talerz specjałów). Nie przywędrowało tu jeszcze alpejskie bombardino (bomba kaloryczna !)czy williams z gruszką na wykałaczce. Nie było zatem obżarstwa i opilstwa na stokach, bo pokus mało. Wino grzane niespecjalne, choć aromatyczne, nasz grzaniec galicyjski zdecydowanie lepszy.

Pielęgnują stare gadżety, zdjęcia. Wszystkie tego typu detale stoją bądź wiszą, wyeksponowane cieszą oko. Jak zresztą w alpejskich hotelach, restauracjach.

 

Pozdrawiam serdecznie - jolanda

mój pierwszy blog

 

Tagi: narty
14:40, 1flora.1 , narty
Link Dodaj komentarz »